geometryczna - Blog - PLINTA-SERWIS

Przejdź do treści

Menu główne:

Dobrze, szybko i tanio – jeszcze raz.

Opublikowany przez w Geometria ·
Tags: ML3000PCgeometrycznajazdykompensacja

    Dobrze, szybko i tanio – podobno nie ma usług, które posiadają te trzy cechy. Niektórzy używają ich do oceny pracy serwisów samochodowych. I chyba słusznie. W nieco innej formie te kryteria to jakość, czas wykonania i cena. Wiele już o tym napisano. Nie będę zbytnio teoretyzował. Po prostu opiszę to, co mi się kiedyś przytrafiło.
    Byłem w trasie odwiedzając większe i mniejsze warsztaty samochodowe realizując zlecenia. Jechałem osobówką i przytrafiła mi się awaria. Usłyszałem przy którymś hamowaniu charakterystyczny dźwięk zużytego klocka hamulcowego. No cóż, trudno. Trzeba się rozejrzeć za jakimś sklepem z częściami samochodowymi. Sytuacja z hamowaniem pogarszała się z każdym przejechanym kilometrem. Do większej miejscowości, w której by była siedziba jednej ze znanych firm czy hurtowni było dosyć daleko. Przejeżdżając przez malutką mieścinę znalazłem niewielki sklepik z odpowiednim szyldem. Zjechałem. Parking przed sklepem utwardzony asfaltem napawał optymizmem. W przypadku samodzielnej wymiany dawało to szansę na w miarę bezpieczne wykonanie pracy. Dostałem potrzebny komplet klocków hamulcowych i zadowolony rzuciłem do sprzedawcy:
- Dzięki! Ekstra! Teraz tylko muszę pomęczyć się z moimi narzędziami i jakoś te klocki wymienić. Wie Pan, nie mam wprawy.
– Będzie Pan je sam wymieniał? Mamy tu z tyłu warsztat, możemy wymienić. – odparł nie czekając na moją odpowiedź.
Ucieszyłem się i z ochotą przystałem na propozycję. Ostatecznie okazało się, że klocek starł się nie bez powodu. Zatarty był tłoczek w zacisku. I tu już tak fajnie nie było, bo takiego tłoczka nie było w sklepiku na stanie.
– Dopiero na jutro. – skwitował sprzedawca, który okazał się być jednocześnie właścicielem całego interesu.
Postanowiłem przenocować i poczekać do następnego dnia. Było to o tyle łatwe, że dokładnie po drugiej stronie ulicy był hotel. W między czasie, w trakcie prac, nawiązałem z ekipą na warsztacie kontakt obserwując, jak wprawnie i fachowo radzą sobie z opornymi zaciskami. Zaciski zostały wyczyszczone, zregenerowane, nasmarowane, reperaturki zastosowane. Zapytany, co robię w trasie, czym się zajmuję nie omieszkałem pochwalić się i nieco opowiedzieć o swoim zajęciu, że takie warsztaty, to właściwie moi klienci, bowiem jeżdżę od jednego do drugie i naprawiam im sprzęt.
– A takie coś Pan ogarnie? – zapytał pracujący przy moim aucie mechanik, na oko około trzydziestoletni.
Moje zboczenie zawodowe zadziałało już wcześniej i dobrze rozejrzałem się po warsztacie. Nieopodal stała maszyna do geometrii. To na nią wskazywał. Był to Beissbarth ML3000PC, maszyna jeszcze na gumki, z krótkimi głowicami z tyłu, PC bo już na komputerze, choć w wersji DOS.
– To? Jasne! – odpowiedziałem z entuzjazmem.
Znałem to urządzenie dosyć dobrze.
- Mogę? – zapytałem i nie czekając na odpowiedź podszedłem do urządzenia i je odpaliłem.
Po dłuższej chwili potrzebnej na rozruch starego kompa załadował się DOS i program Beissbarth’a. Standardowo wszedłem w serwis, sprawdziłem status, wersję programu i bazy danych oraz konfigurację. Wyjąłem z auta ramę kalibracyjną, umieściłem na niej głowice, podpiąłem kable i rozciągnąłem gumki – swoje, krótkie, specjalnie dopasowane do kalibratora. Te na wyposażeniu maszyny były w opłakanym stanie, pozbawione sprężystości przypominały raczej sznurki, sprężynki na ich końcach rozciągnięte i trudne do zahaczenia. Przygotowując się do wzorcowania uruchomiłem szybki pomiar. Tylne zespoły pomiarowe były wyłączone w konfiguracji.
– Mierzycie tylko przód?
– Tak. – potwierdził mechanik.
– Ale… - i tu wywiązała się rozmowa, w trakcie której zacząłem wyjaśniać niuanse prawidłowego pomiaru.
W czasie krótkiego, ale treściwego wykładu, w który przerodziła się ta rozmowa, zdążyłem opowiedzieć o warunkach pomiaru, padły definicje zbieżności całkowitej i połówkowej, geometrycznej osi jazdy, warunek jazdy na wprost, wyjaśniłem sposób uzyskania poziomej pozycji kierownicy przy jeździe na wprost, no i najważniejsze, wyjaśniłem konieczność wykonywania kompensacji bicia kół i pomiaru również tyłu. Mechanik słuchał od pewnego momentu z uwagą, ale w milczeniu. W jego oczach zaczęło pojawiać się zdziwienie, ale i zaciekawienie. W końcu stwierdził błyskotliwie:
- Ale ja bym to musiał robić chyba z godzinę!
– Zgadza się – odparłem.
– I to wszystko za 40 złotych?
I tu był pies pogrzebany. Na tablicy typu koziołek, która stała przy drodze widniał napis „Komputerowy pomiar geometrii od 40 zł”. Warsztat udawał, że robi, a klienci udawali, że płacą.

PS. Na zdjęciu wcześniejszy model "gumkowy" Beissbarth ML3000, bez literek PC. W opłakanym stanie wizualnym, ale działający i w dodatku bardzo sprawnie wykorzystywany przez użytkownika.
Opisana historia miała miejsce jakieś 4 lata temu.

">

Copyright © PLINTA-SERWIS 2020. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego